Bezpieczeństwo ważniejsze niż cena biletu. Czy latać przez Bliski Wschód?

3 godzin temu

Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na bezpieczeństwo osób, które mają zaplanowane podróże przez Bliski Wschód lub do państw znajdujących się w pobliżu trwających konfliktów zbrojnych.

Moim zdaniem w tej chwili warto bardzo poważnie zastanowić się nad lotami przez najbardziej napięte rejony Bliskiego Wschodu.

Wiem, iż wiele osób ma już kupione bilety. Są zaplanowane wakacje, podróże służbowe, wyjazdy na święta i Sylwestra. Często na taki wyjazd czekamy wiele miesięcy i wydajemy na niego niemałe pieniądze. Mimo wszystko uważam, iż warto sprawdzić wszystkie możliwości zmiany trasy, a tam, gdzie jest to możliwe, również zwrotu pieniędzy za niewykorzystane bilety.

Jeżeli mamy wybór, warto rozważyć podróż inną trasą – przez Europę, Turcję lub Chiny, w zależności od kierunku podróży i aktualnej sytuacji bezpieczeństwa.

Nie chodzi o wywoływanie paniki. Nie chodzi również o straszenie ludzi. Chodzi o rozsądek.

Samolot pasażerski nie lata w próżni

Wielu podróżnych patrzy wyłącznie na lotnisko przesiadkowe. Widzą, iż lecą na przykład przez duży, nowoczesny port lotniczy i zakładają, iż cała podróż jest całkowicie bezpieczna.

Tymczasem warto pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy. Samolot leci nad konkretnymi państwami i konkretną przestrzenią powietrzną.

Może się więc zdarzyć, iż mamy przesiadkę w bezpiecznie wyglądającym miejscu, ale sama trasa lotu prowadzi przez region znajdujący się w pobliżu konfliktu zbrojnego lub nad obszarami, gdzie sytuacja militarna jest bardzo napięta.

Dla zwykłego pasażera często jest to niewidoczne. Kupujemy bilet, widzimy godzinę wylotu i przylotu, nazwę lotniska oraz czas przesiadki. Rzadko kto sprawdza dokładną trasę lotu. A warto.

W sytuacji konfliktu zbrojnego sytuacja w przestrzeni powietrznej może zmienić się bardzo szybko. Trasy są zamykane, samoloty zawracają, lotniska ograniczają działalność, a linie lotnicze zmieniają połączenia choćby w ostatniej chwili.

Historia pokazała już niestety, iż w warunkach konfliktu zbrojnego może dojść do tragicznych pomyłek.

Dlatego osobiście uważam, iż w tej chwili należy bardzo dokładnie analizować każdą podróż prowadzącą przez rejony objęte konfliktem lub znajdujące się w jego bezpośrednim sąsiedztwie.


Ubezpieczenie nie zawsze oznacza, iż wszystko zostanie pokryte

To jest jedna z najważniejszych rzeczy, o których chciałbym przypomnieć. Bardzo wiele osób kupuje ubezpieczenie turystyczne i wychodzi z założenia, iż od tego momentu są zabezpieczeni na każdą możliwą sytuację. Niestety, to nie zawsze tak działa.

Każde ubezpieczenie ma swój zakres ochrony oraz tak zwane OWU, czyli Ogólne Warunki Ubezpieczenia. To właśnie tam znajdują się informacje o tym, co ubezpieczyciel pokrywa, a czego nie.

W przypadku podróży do kraju objętego konfliktem zbrojnym lub przebywania w regionie, w którym prowadzone są działania wojenne, sytuacja może być znacznie bardziej skomplikowana.

W wielu polisach znajdują się wyłączenia lub ograniczenia dotyczące między innymi:

– działań wojennych,
– wojny i konfliktów zbrojnych,
– zamieszek i aktów terrorystycznych,
– sytuacji, w których podróżny świadomie udał się do miejsca objętego szczególnym zagrożeniem,
– zdarzeń wynikających bezpośrednio z działań militarnych.

Dlatego nigdy nie należy zakładać, iż zwykłe ubezpieczenie turystyczne automatycznie pokryje wszystkie koszty, niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy i co się wydarzy.

Przed wyjazdem trzeba przeczytać OWU, czyli ogólne warunki ubezpieczenia, swojej konkretnej polisy.

To właśnie tam znajdziemy najważniejsze informacje dotyczące odpowiedzialności ubezpieczyciela i wyłączeń ochrony.

Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, warto skontaktować się z ubezpieczycielem jeszcze przed podróżą i zapytać wprost, jak wygląda ochrona w przypadku podróży przez dany region lub pobytu w kraju, dla którego istnieją ostrzeżenia związane z bezpieczeństwem.

Warto również pamiętać, iż ubezpieczenia różnych firm mogą się między sobą bardzo różnić.

Ubezpieczenie od rezygnacji z podróży to nie jest „ubezpieczenie, bo zmieniłem zdanie”

Od lat zwracam uwagę podróżnym na jeszcze jedną sprawę. Warto poważnie rozważyć zakup ubezpieczenia od rezygnacji z podróży.

W naszej grupie regularnie pokazuję, jak ważne może być takie zabezpieczenie. Trzeba jednak bardzo wyraźnie powiedzieć jedną rzecz.

Ubezpieczenie od rezygnacji z podróży nie oznacza, iż możemy po prostu zrezygnować z wyjazdu, ponieważ zmieniliśmy zdanie, przestało nam się chcieć albo znaleźliśmy tańszą ofertę. Tak to nie działa. Aby otrzymać zwrot kosztów, zwykle musi wystąpić konkretny powód przewidziany w warunkach danego ubezpieczenia. Może to być, w zależności od konkretnej polisy i jej zapisów, między innymi nagła choroba, poważny wypadek, śmierć bliskiej osoby, określone zdarzenie losowe lub inne sytuacje wymienione w OWU.

Każda polisa może mieć inny zakres. Dlatego przed zakupem należy dokładnie sprawdzić:

co obejmuje ubezpieczenie, jakie sytuacje pozwalają na rezygnację, jakie dokumenty będą potrzebne oraz czego ubezpieczenie nie obejmuje.

To jest bardzo ważne. o ile ktoś kupi ubezpieczenie, nie przeczyta warunków, a później po prostu zrezygnuje z podróży z własnej decyzji, może się okazać, iż nie otrzyma żadnego zwrotu. Nie wystarczy powiedzieć: „Nie chcę już lecieć”. Powód rezygnacji musi mieścić się w zakresie ochrony konkretnej polisy i być odpowiednio udokumentowany. Dlatego zawsze zachęcam, aby przy droższych wyjazdach nie patrzeć wyłącznie na cenę ubezpieczenia. Trzeba przede wszystkim sprawdzić, co naprawdę kupujemy.

Odysseusz – wielu podróżnych wciąż o nim zapomina

Jest jeszcze jedna rzecz, o której zdecydowanie za mało się mówi. To system Odysseusz, prowadzony przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. o ile wyjeżdżamy za granicę, szczególnie do odległych państw lub regionów, gdzie sytuacja bezpieczeństwa może się gwałtownie zmienić, warto pamiętać o zgłoszeniu swojej podróży.Wiele osób przez cały czas o tym zapomina.

Rejestracja podróży w systemie Odysseusz może być bardzo ważna w sytuacji kryzysowej. Dzięki zgłoszeniu podróży polskie służby konsularne mają informację, iż obywatele Polski mogą przebywać w danym kraju lub regionie.

W przypadku poważnego kryzysu, katastrofy, konfliktu lub konieczności przekazywania pilnych informacji może to ułatwić kontakt z osobami przebywającymi za granicą. Oczywiście samo zgłoszenie podróży nie jest gwarancją, iż w każdej sytuacji pomoc dotrze natychmiast.mTrzeba to powiedzieć uczciwie. Ale w sytuacji kryzysowej każda informacja może mieć znaczenie. Dlatego przed wyjazdem warto poświęcić kilka minut i zadbać o to, aby podróż była zgłoszona. Wielu ludzi spędza godziny na szukaniu tańszego biletu, porównywaniu hoteli i wybieraniu miejsca w samolocie. A później zapomina o podstawowych sprawach związanych z bezpieczeństwem. Zawsze zostawiajmy informacje o podróży rodzinie lub bliskim To kolejna bardzo prosta rzecz, która w razie problemów może okazać się niezwykle ważna. Przed wyjazdem warto przekazać rodzinie, znajomym lub zaufanej osobie podstawowe informacje dotyczące podróży.

Przede wszystkim:

– dokąd lecimy,
– przez jakie lotniska lecimy,
– numer lotu,
– datę i godzinę wylotu oraz przylotu,
– nazwę hotelu lub miejsce, w którym będziemy przebywać,
– numer polisy ubezpieczeniowej,
– nazwę ubezpieczyciela,
– numer alarmowy do centrum pomocy ubezpieczyciela,
– podstawowy plan podróży,
– kontakt do osoby, z którą podróżujemy.

Warto również, aby bliska osoba wiedziała, gdzie znajdują się kopie najważniejszych dokumentów. Nie chodzi o to, aby straszyć siebie i rodzinę przed każdą podróżą. Chodzi o przygotowanie się na sytuację, której nikt nie planuje.

Jeżeli wszystko przebiegnie normalnie – a oczywiście wszyscy tego chcemy – te informacje po prostu nie będą potrzebne.

Ale o ile wydarzy się coś poważnego, rodzina nie będzie musiała zastanawiać się, gdzie jesteśmy, jakim samolotem lecieliśmy, gdzie mieliśmy nocować ani w jakim towarzystwie ubezpieczeniowym mamy polisę.

W kryzysie każda minuta może być ważna. Czasami najlepszą decyzją jest przełożenie podróży Wiem, iż wiele osób nie chce słyszeć takich słów. Bilety są kupione. Hotel jest opłacony. Urlop został zaplanowany.

Czasami jednak trzeba zadać sobie jedno proste pytanie: Czy naprawdę muszę lecieć właśnie teraz? o ile odpowiedź brzmi „nie”, być może warto poczekać. Żadna promocja, żaden tani bilet i żaden wyjazd nie są ważniejsze od bezpieczeństwa.

Wojny i konflikty zbrojne są realne. W tym samym czasie nad wieloma regionami przez cały czas odbywa się ruch lotniczy. Sytuacja może zmieniać się z dnia na dzień, a informacje, które widzimy w internecie lub mediach społecznościowych, nie zawsze pokazują pełny obraz tego, co dzieje się na miejscu.

Dlatego moja rada jest prosta:

Przed podróżą sprawdźmy aktualną sytuację, trasę lotu, ostrzeżenia dla podróżnych oraz warunki naszego ubezpieczenia. Zgłośmy podróż w systemie Odysseusz i zostawmy najbliższym wszystkie najważniejsze informacje.

A o ile mamy możliwość bezpieczniejszego wyboru trasy – warto ją poważnie rozważyć.

Czasami najlepszą decyzją podróżniczą nie jest znalezienie najtańszego biletu.

Czasami najlepszą decyzją jest po prostu poczekać.

Idź do oryginalnego materiału