Bardo. Matka Boża znów patrzy na przechodniów

1 godzina temu

Bardo. To miejsce przez dziesięciolecia było ciche, ukryte i niemal niewidzialne. Wystarczyła warstwa brudu na szybie, by zapomniano, iż kapliczka w ogóle istnieje. Dopiero interwencja lokalnych pasjonatów historii przywróciła jej dawny blask, pokazując, iż drobne gesty mogą ożywić pamięć o tym, co ważne.

Na Głównej 13 szyba była tak brudna, iż nie było nic widać – mówił w sierpniu 2025 r. Tomasz Karamon, prowadzący fanpage Bardo – na tropie tajemnic historii.

Dzięki fantastycznej ekipie, na którą zawsze można liczyć, kapliczka została odświeżona. Wystarczyło umyć szybę, by nagle ujawniła się figura Matki Bożej. Okazało się, iż przez lata ukryta pod warstwą kurzu i sadzy wciąż czekała na spojrzenia przechodniów.

Dziś fantastyczna ekipa „Bardo – na tropie tajemnic historii” odświeżyła kapliczkę. I tyle. A może aż tyle. Nagle okazało się, iż we wnęce jest figura Matki Bożej – dodaje Karamon.

Kapliczki, jak przypomina Joseph Wittig, teolog i pisarz, stawiano w miejscach, gdzie wydarzyło się coś, czego nie dało się opisać słowami. Był to znak, który pozwalał innym się zatrzymać, spojrzeć w górę i zamyślić się nad tym, co ważne. Historia takich miejsc sięga czasów pogańskich, kiedy ludzie wieszali wieńce na domach, rzeźbili kamienie lub zostawiali ofiary pod drzewami. Z czasem pojawiły się krzyże, kapliczki i figury świętych, które wpisano w fasady domów, przydrożne słupy i mury. Stały się częścią krajobrazu, a z czasem ludzie przestali je zauważać.

Joseph Wittig pisał kiedyś, iż ludzie stawiali takie kapliczki tam, gdzie wydarzyło się coś, czego nie potrafili opisać. Coś ważnego, co poruszyło ich głęboko
– mówi Karamon.

Nowa figura i życie kapliczki

Nie wystarczyło jednak samo umycie szyby. Tomasz Karamon postanowił osobiście wymienić rzeźbę w kapliczce. We wnęce stanęła teraz Matka Boża Bardzka dłuta Jana Giejsona, ubiegłorocznego stypendysty województwa dolnośląskiego.

Dziś wróciłem na Główną 13 z drabiną, otworzyłem wnękę i wymieniłem rzeźbę. We wnęce stanęła teraz Matka Boża Bardzka dłuta Jana Giejsona. Patrzy na ulicę, na przechodniów, na ludzi, którzy czasem zapominają podnieść głowę
– mówi pasjonat.

Kapliczka pod „Trzynastką” będzie żyła. Rzeźby będą się zmieniać co jakiś czas, kolejne prace Jana będą trafiać do wnęki, a drabina wracać regularnie. To prawdziwa galeria bez ścian, wernisażu i biletu – miejsce, przy którym można się zatrzymać, spojrzeć w górę i poczuć znaczenie historii w codziennym krajobrazie.

Ta kapliczka była tu od dawna. Teraz znów jest widoczna. I znów ma coś do powiedzenia. Gdy będziecie przechodzić Główną, podnieście głowę. Tyle i aż tyle
– stwierdza Karamon.

Kapliczka przypomina, iż dbanie o takie miejsca to nie tylko troska o porządek, ale także o pamięć, tradycję i to, co niewidzialne w naszej codzienności. W Bardzie znów można spojrzeć w górę i zobaczyć, iż drobne znaki historii wciąż mają moc poruszać, inspirować i przypominać o tym, co naprawdę ważne.

Ludzie stawiali takie kapliczki tam, gdzie wydarzyło się coś, czego nie umiano opisać słowami. Zamiast mówić – stawiano znak. Żeby inni też mogli się zatrzymać i poczuć, iż to miejsce ma znaczenie
– podkreśla mieszkaniec Barda.

Matka Boża Bardzka stała się znakiem, który łączy przeszłość z teraźniejszością. Teraz każdy przechodzień może zobaczyć, iż w zwykłym dniu kryje się historia, której warto poświęcić chwilę uwagi, podnieść głowę i zatrzymać się na moment refleksji.

Idź do oryginalnego materiału