Awantura o gratisy w Rossmannie. Klientki pokłóciły się o to, ile produktów można zabrać

1 godzina temu

Promocyjne gratisy w Rossmannie wywołały gorącą dyskusję w mediach społecznościowych. Poszło o klientów odbierających podczas jednej wizyty kilka darmowych produktów. Jedni uważają, iż takie zachowanie pozbawia innych szansy na skorzystanie z akcji. Drudzy odpowiadają: skoro regulamin na to pozwala, nie ma w tym nic złego.

Fot. Warszawa w Pigułce

Poszło o więcej niż dwa gratisy

Dyskusja rozpoczęła się od wpisu opublikowanego w jednej z facebookowych grup poświęconych promocjom i wyprzedażom w Rossmannie. Jego autorka skrytykowała osoby odbierające więcej niż dwa gratisowe produkty.

Jej zdaniem klienci powinni ograniczać liczbę odbieranych upominków, aby wystarczyło ich również dla innych. Zasugerowała nawet, żeby zwracać uwagę osobom, które zabierają większą liczbę gratisów.

Wpis gwałtownie wywołał lawinę komentarzy. Okazało się, iż internauci mają na ten temat zupełnie odmienne zdania.

„Odbieram dla siebie, mamy i siostry”

Część komentujących zdecydowanie nie zgodziła się z krytyką. Zwracali uwagę, iż kilka odebranych produktów nie musi oznaczać, iż ktoś chce je później sprzedać.

Jedna z osób wyjaśniła, iż odbiera trzy sztuki, ponieważ robi to dla siebie oraz dwóch bliskich osób, które nie mają czasu chodzić po sklepach. Inni wskazywali, iż gratis może być przeznaczony dla córki, mamy czy koleżanki.

Pojawił się również argument, iż skoro aplikacja przyznaje klientowi określone prezenty, a regulamin promocji umożliwia ich odebranie, trudno oczekiwać, aby ktoś dobrowolnie z nich rezygnował tylko dlatego, iż produkt może później zniknąć z półki.

Inni wskazują na sprzedaż gratisów

Druga strona sporu zwraca uwagę na zupełnie inne zjawisko. W komentarzach pojawiły się zarzuty, iż część osób odbiera promocyjne produkty, a następnie wystawia je na platformach sprzedażowych.

To właśnie ten argument szczególnie podgrzał dyskusję. Dla jednych odebranie kilku przysługujących produktów jest zwyczajnym korzystaniem z promocji. Dla innych problem zaczyna się w momencie, gdy najbardziej atrakcyjne gratisy błyskawicznie znikają, a kolejni klienci nie mają już czego odebrać.

Klienci wskazują też na ograniczoną dostępność

W dyskusji pojawił się jeszcze jeden problem: liczba promocyjnych produktów dostępnych w konkretnych drogeriach.

Jedna z komentujących opisała sytuację, w której aplikacja wskazywała jej kilka prezentów do odebrania, jednak w sklepie miała usłyszeć, iż produktów nie ma już na stanie.

To pokazuje, dlaczego akcje z darmowymi produktami potrafią wzbudzać tak duże emocje. Przy ograniczonej liczbie sztuk najbardziej atrakcyjne gratisy mogą gwałtownie znikać.

Gratis należy się klientowi czy powinien „zostawić coś dla innych”?

Internetowa awantura sprowadza się więc do prostego pytania: czy klient powinien kierować się wyłącznie zasadami promocji, czy również brać pod uwagę innych uczestników akcji?

Jeżeli regulamin pozwala odebrać kilka produktów, samo skorzystanie z takiej możliwości nie oznacza złamania zasad. Z drugiej strony ograniczona dostępność gratisów sprawia, iż część klientów może odejść ze sklepu z pustymi rękami.

I właśnie ten konflikt rozpalił dyskusję: brać wszystkie przysługujące gratisy czy część zostawić dla innych?

Idź do oryginalnego materiału