Reakcja służb na sygnał o zagrożeniu była natychmiastowa. Na przejściu granicznym w Dorohusku funkcjonariuszka Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w specjalnym stroju ochronnym powiadomiła oczekujących w kolejce kierowców o tymczasowym wstrzymaniu odpraw. Aby maksymalnie zminimalizować ryzyko, z terenu przejścia niezwłocznie wycofano autobusy z pasażerami, których kontrola nie została jeszcze zakończona. Pojazdy – pod eskortą pograniczników – odjechały w bezpieczne miejsce poza przejściem, gdzie podróżni przeczekali zagrożenie. Pozostałe osoby przebywające na terenie placówki skierowano do wyznaczonych schronó
w.Czytaj też: Paliwo przez cały czas taniej niż w większości Europy? Sprawdzamy, ile płacą Niemcy, Czesi, Francuzi…– Informowaliśmy podróżnych oraz personel o zagrożeniu. Staraliśmy się jak najszybciej ewakuować ich z terenu przejścia granicznego. Priorytetem były dla nas autobusy, w których przebywa najwięcej podróżnych, natomiast personel został skierowany do miejsc bezpiecznych. Wszystko odbywało się w sposób spokojny i zorganizowany – przekazał rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie, mjr SG Dariusz
Sienicki.Cała operacja przebiegła sprawnie i bez paniki. Alarm odwołano po około 20 minutach, po czym autobusy natychmiast wróciły na przejście, a funkcjonariusze dokończyli procedury kontrolne.Służby podkreślają, iż nowoczesna infrastruktura ochronna stale zwiększa bezpieczeństwo na pograniczu. W przypadku dalszej eskalacji funkcjonariusze na wartowniach mają do dyspozycji specjalne umocnienia „HASCO Bunkier”, które niedawno zamontowano w Dorohusku, a docelowo trafią na wszystkie przejścia z Ukrainą.Akcja ratunkowa i zabezpieczająca trwała niecałe pół godziny i nie spowodowała trwałych utrudnień. w tej chwili sytuacja na granicy w Lubelskiem wróciła do normy. Odprawy i ruch pojazdów na przejściach w Dorohusku, Zosinie, Dołhobyczowie oraz Hrubieszowie realizowane są całkowicie bez zakłóceń.