Akt notarialny w szufladzie to za mało. Jeden nieodebrany list i tracisz mieszkanie

53 minut temu

Własne cztery kąty i dokument potwierdzający prawo własności to dla większości Polaków gwarancja spokoju. Tymczasem setki osób rocznie dowiaduje się bolesnej prawdy – mieszkanie można stracić przez pozornie błahe zaniedbania. Trzy miesiące zaległości w opłatach, jeden nieodebrany list polecony z sądu, błąd w dokumentach spadkowych. Mechanizmy prawne działają tak sprawnie, iż wielu właścicieli dowiaduje się o problemie dopiero od komornika stojącego w drzwiach. A wtedy najczęściej jest już za późno na skuteczną obronę.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Trzy miesiące wystarczą, by wspólnota uruchomiła machinę egzekucyjną

Wspólnoty mieszkaniowe nie mają obowiązku czekać latami na uregulowanie zaległości. Mogą wystąpić do sądu już po trzech miesiącach niepłacenia czynszu lub opłat eksploatacyjnych. To znacznie krócej, niż większość ludzi przypuszcza, myśląc iż mają co najmniej rok na załatwienie sprawy.

Procedura toczy się błyskawicznie. jeżeli właściciel nie reaguje na pierwsze wezwania do zapłaty, sprawa trafia do windykacji, a potem na drogę sądową. Sąd wydaje nakaz zapłaty, który bez reakcji dłużnika staje się prawomocny i automatycznie wędruje do komornika. Od tego momentu toczy się już maszyna egzekucyjna, której zatrzymanie jest bardzo trudne i kosztowne.

Ostatecznym etapem może być przymusowa licytacja mieszkania. Właściciel może zostać eksmitowany z własnego lokalu po tym, jak komornik sprzeda go na licytacji z powodu długów wobec wspólnoty. Kwoty wcale nie muszą być astronomiczne – czasem wystarczy kilka tysięcy złotych zaległości, by uruchomić lawinę prowadzącą do utraty dachu nad głową.

Największym błędem jest lekceważenie pierwszych wezwań. Ludzie traktują je jak rutynowe przypomnienia, nie zdając sobie sprawy, iż już w tym momencie uruchamia się procedura prawna prowadząca do nieodwracalnych konsekwencji. Ignorowanie problemu nie sprawi, iż zniknie – sprawi tylko, iż będzie za późno na jego rozwiązanie.

Nieodebrany list to prawna katastrofa. Fikcja doręczenia działa bezlitośnie

Polski system prawny zawiera pułapkę, która rokrocznie zaskakuje tysiące właścicieli mieszkań. Nazywa się fikcją doręczenia i działa tak: jeżeli list polecony zostanie dwukrotnie awizowany, a ty go nie odbierzesz, sąd uznaje, iż przesyłka została ci skutecznie doręczona. Mimo iż w rzeczywistości nigdy jej nie widziałeś.

We wszystkich postępowaniach sądowych obowiązuje ta sama zasada. jeżeli nie odbierzesz awizowanej przesyłki w terminie, traktuje się ją jak doręczoną ostatniego dnia okresu odbioru. Od tego momentu zaczynają biec terminy na złożenie odpowiedzi, sprzeciwu czy odwołania. A ty możesz choćby nie wiedzieć, iż coś się dzieje.

Konsekwencje mogą być dramatyczne. Osoba, która nie odebrała wezwania sądowego czy nakazu zapłaty, zostaje potraktowana jak ktoś, kto świadomie zrezygnował z prawa do obrony swoich interesów. Sąd wydaje wyrok zaoczny, cała procedura egzekucyjna przebiega dalej bez twojego udziału, a ty dowiadujesz się o wszystkim dopiero wtedy, gdy komornik stanie w drzwiach.

To szczególnie niebezpieczne dla osób, które często wyjeżdżają, mają nieaktualne dane w księgach wieczystych albo po prostu nie sprawdzają regularnie skrzynki pocztowej. Urlop, wyjazd służbowy czy dłuższy pobyt u rodziny mogą skończyć się utratą mieszkania, jeżeli akurat w tym czasie przyjedzie awizo z sądu.

Nie tylko długi. Wspólnota wyrzuci cię za hałasowanie i łamanie regulaminu

Wspólnota mieszkaniowa może wystąpić do sądu o eksmisję właściciela mieszkania, który nie płaci składek lub – co równie ważne – rażąco narusza porządek domowy. W obu przypadkach może to się skończyć przymusową sprzedażą mieszkania w drodze licytacji.

Wspólnota może złożyć pozew o nakazanie sprzedaży twojego lokalu, jeżeli wykraczasz w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu. Co to znaczy w praktyce? Hałasowanie przez wiele miesięcy pomimo upomnień, dewastacja części wspólnych, agresywne zachowanie wobec sąsiadów czy utrzymywanie mieszkania w warunkach zagrażających higienie lub bezpieczeństwu.

Jeśli sąd wyda prawomocne postanowienie o przysądzeniu własności nabywcy po licytacji, komornik ma podstawę prawną do przeprowadzenia eksmisji bez konieczności dodatkowego pozwu. Co istotne, nie chodzi tylko o wielomiesięczne zaległości czy skandaliczne zachowanie. Czasem wystarczy uporczywe łamanie regulaminu, którego ktoś choćby nie przeczytał przy zakupie mieszkania.

Spadki i darowizny kryją bomby z opóźnionym zapłonem

Mieszkanie otrzymane w spadku lub jako darowizna wydaje się najlepszym zabezpieczeniem. Przecież dostałeś je od rodziny, prawda? Niestety, rzeczywistość prawna jest bardziej skomplikowana i pełna pułapek, o których większość ludzi nie ma pojęcia.

Brak odpowiedniego wpisu w księdze wieczystej może skutkować utratą prawa do lokalu. Szczególnie narażone są osoby starsze, które otrzymały mieszkanie na podstawie umowy dożywocia, ale nie dopilnowały adekwatnego wpisu w księgach. W takich przypadkach zdarza się, iż po śmierci osoby, która przekazała lokal, jej spadkobiercy próbują zakwestionować prawo do mieszkania – i czasem im się to udaje.

Podobnie ryzykowna sytuacja dotyczy spadkobierców, którzy zamieszkali w odziedziczonym mieszkaniu, ale nie dopełnili wszystkich formalności związanych z przejęciem własności. Myślą, iż skoro mieszkają, to są właścicielami. Tymczasem bez wpisu w księdze wieczystej ich prawo jest niepełne i może zostać zakwestionowane przez innych spadkobierców lub wierzycieli zmarłego właściciela.

W najbardziej drastycznych przypadkach sądy orzekają eksmisję osób zamieszkałych w danym miejscu od wielu lat. Zdarza się, iż ktoś mieszka w mieszkaniu przez 10 czy 15 lat, czując się jego pełnoprawnym właścicielem, a potem okazuje się, iż tytuł prawny jest wadliwy i trzeba opuścić lokal.

Co to oznacza dla ciebie w praktyce?

Jeśli jesteś właścicielem mieszkania, sam akt notarialny w szufladzie to za mało. Musisz aktywnie dbać o swoje prawa, przestrzegając kilku podstawowych zasad, które mogą uchronić cię przed utratą lokalu.

Pierwsza i najważniejsza zasada to odbieranie całej korespondencji bez wyjątku. choćby jeżeli nie spodziewasz się żadnych listów, zawsze odbieraj awizowane przesyłki. Wyjeżdżając na dłuższe wakacje, upewnij się, iż ktoś będzie sprawdzał twoją skrzynkę i odbierze ewentualne awizo. Jeden nieodebrany list może uruchomić lawinę, której nie da się zatrzymać.

Druga sprawa to terminowe płacenie wszystkich zobowiązań związanych z mieszkaniem. Regularne opłacanie czynszu, funduszu remontowego i innych opłat to fundament bezpieczeństwa mieszkaniowego. jeżeli masz przejściowe trudności finansowe, nie chowaj głowy w piasek. Skontaktuj się z zarządcą i ustal plan spłat. Wspólnoty często są skłonne do negocjacji, jeżeli widzą, iż traktujesz problem poważnie.

Trzecia kwestia to regularne sprawdzanie księgi wieczystej. w tej chwili można to robić elektronicznie, siedząc w domu. Każda transakcja dotycząca nieruchomości – darowizny, dziedziczenie, umowy dożywocia – powinna być konsultowana z prawnikiem. Nie załatwiaj takich spraw na gębę, choćby jeżeli druga strona to członek rodziny.

Czwarta zasada: nie ignoruj pierwszych wezwań. To, co wygląda na rutynowe przypomnienie, może być początkiem procedury prawnej. jeżeli nie odbierzesz listu poleconego w terminie, nie będziesz miał możliwości wniesienia sprzeciwu i nakaz zapłaty uprawomocni się bez twojej wiedzy. Potem zostanie tylko komornik i egzekucja.

Jeśli otrzymałeś mieszkanie w spadku lub jako darowiznę, natychmiast dopilnuj adekwatnego wpisu w księdze wieczystej. Nie odkładaj tego na później, myśląc iż skoro mieszkasz, to wszystko jest w porządku. Bez wpisu twoje prawo do mieszkania jest niepełne i może zostać zakwestionowane.

Konsekwencje przymusowej eksmisji nie ograniczają się do fizycznego opuszczenia mieszkania. Eksmisja wpisuje się do twojej historii kredytowej i prawnej, co utrudnia wzięcie kredytu na nowe mieszkanie, wynajęcie lokalu czy załatwienie innych spraw wymagających sprawdzenia wiarygodności. Ślad zostaje na lata i może zamknąć ci wiele drzwi. Dlatego najlepsza strategia to zapobieganie – bo naprawianie szkód po fakcie bywa trudne, kosztowne, a czasem po prostu niemożliwe.

Idź do oryginalnego materiału