W związku z tym, iż całkiem niedawno byłam w Iranie, musiałam zareagować, widząc straszną propagandę rozprzestrzeniającą się w mediach społecznościowych. W odpowiedzi na moje publikacje zostałam zalana setkami napastliwych komentarzy. Nie mam wątpliwości, iż za znaczną ich częścią stoi Izrael, co wykażę w niniejszej publikacji.
Tylko w 2025 roku byłam w Iranie aż dwa razy. Dotarłam tam wiosną, na miesiąc przed zbombardowaniem kraju przez Izrael i USA, oraz na przełomie listopada i grudnia – czyli trzy tygodnie przed wybuchem najnowszych protestów.
Przejechałam w Iranie setki kilometrów i dotarłam do wielu miejsc. Zobaczyłam wsie, pustynie, rozmaite prowincje, ruiny starożytnej cywilizacji – z Persepolis na czele, historyczne stolice, zaratusztriańskie świątynie i cmentarze, muzea, chrześcijańskie dzielnice, pałace, stare bazary oraz współczesną metropolię. Przede wszystkim jednak spotkałam tam mnóstwo Irańczyków i Iranek, także w imprezowych okolicznościach.
NA WŁASNE OCZY
Znajomy Irańczyk powiedział do mnie i pozostałych Polaków, iż po tym, co zobaczyliśmy, jesteśmy niczym ambasadorowie Iranu. Doskonale rozumiem, co miał na myśli. Przy okazji obu ostatnich wyjazdów dotarło tam ze mną ponad 50 osób z Polski. Absolutnie każdy był zaskoczony i oczarowany tym, co zobaczył na miejscu.
Szczegóły tych wyjazdów pokażę w filmie dokumentalnym „Druga ojczyzna Polaków” i opiszę w książce „Moje zakazane podróże”. Tymczasem już teraz zamieściłam kilka wpisów w mediach społecznościowych, by uświadamiać ludzi, iż większość przekazów o sytuacji w Iranie to dopracowana w szczegółach manipulacja.
Przede wszystkim chodzi o trwające w Iranie protesty. Owszem, ludzie faktycznie wyszli na ulice – z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej i osłabionej waluty irańskiej. Jednak za tymi problemami nie stoją władze Iranu, jak przekazują media, ale wyrachowany Zachód i syjonistyczne wpływy. Niezadowolenie społeczne perfidnie wykorzystują zewnętrzni podżegacze.
W platformach „X” i „Facebook” nawiązałam do słów Donalda Trumpa, który ogłosił, iż Stany Zjednoczone są gotowe „pomóc” w związku z protestami w Iranie. Tymczasem to prezydent USA swoimi działaniami doprowadził do problemów Irańczyków, ponieważ wbrew prawu międzynarodowemu nałożył na Iran bezduszne sankcje oraz zmusił do tego także inne państwa, w tym Polskę.
Wyjaśniłam więc dobitnie, iż tak naprawdę chodzi o to, by pod pretekstem zaprowadzania w Iranie „demokracji”, niesionej wraz z gradem amerykańskich bomb, dorwać się do irańskich surowców, gdyż kraj ten jest niezwykle bogaty w zasoby naturalne.
STRACONE SZANSE
Napisałam także, iż swego czasu było ogromne zainteresowanie ze strony polskich przedsiębiorców, by robić interesy z Irańczykami. Byłam tego świadkiem, gdyż zapraszano mnie na spotkania z udziałem polsko-irańskich delegacji, które szczegółowo opisywałam w moich artykułach.
Przysłuchiwałam się tym rozmowom i widziałam, iż po obu stronach panowała ogromna wola współpracy i wymiany handlowej. Jednak z powodu nałożonych sankcji robienie wspólnych interesów okazało się niemożliwe.
Przypomniałam także, iż jeszcze przed czasami Trumpa do Iranu pojechała polska delegacja PGNiG w sprawie kontraktu na dostawy energii (Iran ma tam potężne złoża gazu i ropy), które strona irańska zaproponowała stronie polskiej na bardzo korzystnych warunkach. Dowiedzieli się o tym Amerykanie i wymusili na Polakach zerwanie tych rozmów, nie proponując nam nic w zamian. Notatki dyplomatyczne w tej sprawie wyciekły potem na WikiLeaks.
Moje wpisy przykuły sporą uwagę, co przełożyło się na dodatkowe zasięgi. W związku z tym ktoś podjął decyzję, by mnie stanowczo zaatakować i podważyć moją wiarygodność. Przypomniałam też, iż kobiety w Iranie nie są zniewolone, jak przedstawiają to media, co wywołało jeszcze większe oburzenie i wzmocniło ataki.
ATAK WŚCIEKLIZNY
Ruszyła lawina hejterskich komentarzy pod moim adresem. Z polskojęzycznych kont często pojawiały się zarzuty w stylu: bronię reżimu islamskich zbrodniarzy, powielam propagandę Kremla, jestem opłacaną propagandystką, tępą sowiecką dziennikarką itd.
Absurdalnych „argumentów” było mnóstwo. Niektórzy powoływali się na to, iż poznali jakichś Irańczyków, którzy powiedzieli, iż w Iranie jest strasznie czyli inaczej, niż ja twierdzę. No cóż, ja też poznałam kiedyś w Polsce Irankę, która krytykowała swój kraj, co nie jest dowodem na to, iż ja kłamię, opisując Iran w lepszym świetle niż ona. Tymczasem według moich oponentów, skoro jacyś Irańczycy krytykują Iran, to wszystko, co ja napisałam o Iranie pozytywnego, nie może być prawdą.
A przecież wielu Polaków i Polek również krytykuje swoją ojczyznę. Na przykład aborcjonistki twierdzą wszem i wobec, iż w Polsce panuje religijny zamordyzm. Generalnie skarżą się, bo w majestacie polskiego prawa nie mogą zabijać swoich nienarodzonych dzieci.
Co więcej, niektórzy Polacy krytykowali nasze państwo w Parlamencie Europejskim, domagając się wręcz interwencji z zewnątrz. Co nie zmienia faktu, iż żyje się u nas całkiem nieźle w porównaniu z innymi krajami, a już na pewno jest zdecydowanie większa wolność słowa niż na przykład na Zachodzie.
WYKONAĆ ZADANIE
Największą moją uwagę zwróciły komentarze „obcokrajowców” o imionach i nazwiskach brzmiących na irańskie. Ich profile charakteryzuje kilka cech – na przykład grafika z flagą Iranu sprzed rewolucji, przedstawiającą lwa i słońce, oraz używanie hasztagów odwołujących się do obalonej dynastii Pahlawich. Rzucili się oni na moje media społecznościowe z serią wpisów, z których przytoczę tylko kilka.
Parsa Rezaei: „Jako Irańczyk mieszkający w Polsce, nie mogę czytać tych bzdur. Proszę, nie kłam tak profesjonalnie! Prawda jest taka, iż ludzie chcą zmiany reżimu, a na ulicach skandują: ‘Reza Pahlavi’. Mój naród dąży do deislamizacji i wolności. Jesteś profesjonalną kłamczuchą, która wybiela morderczy reżim. #king_reza_pahlavi.”
Mahandolphin Lor: „Albo nic nie wiesz o naszym kraju, albo kłamiesz dla zysku i pieniędzy. Proszę, jeżeli nie chcesz pomóc Irańczykom, przynajmniej trzymaj język za zębami i nie rozsiewaj kłamstw.”
Mostafa Teymuri: „Jesteś wielkim kłamcą, który normalizuje zbrodniczy reżim. Hańba dla takiego sposobu myślenia… To dziwne i trudne do uwierzenia ze strony kogoś takiego jak ty, kto żyje w demokratycznym kraju.”
Mahsa Mokhtarian: „Nie jesteś Iranką i nie wiesz nic o Iranie. Islamska Republika, dla której pracujesz, nie jest Iranem. choćby nasza flaga nie jest tą, którą pokazałaś. Nie jesteś człowiekiem – myślisz wyłącznie o sobie. Iran, nasz kraj, niedługo będzie wolny od Islamskiej Republiki.”
Pojawiały się też apele w stylu: „Nie słuchajcie Agnieszki – ona nie mówi prawdy”, do których dołączano odnośniki do kont Irańczyków rzekomo rzetelnie informujących o sytuacji w Iranie. Sęk w tym, iż gdy przejrzałam listę tych nazwisk, okazało się, iż są to irańscy aktywiści, blogerzy, publicyści, monarchiści od Pahlawiego itp., którzy najczęściej mieszkają na stałe w USA lub Wielkiej Brytanii. W związku z tym śmiem przypuszczać, iż przetestowano na mnie narzędzie izraelskich służb.
MACKI IZRAELA
10 stycznia 2026 roku serwis „X” należący do Elona Muska podmienił w emotkach flagę Iranu na tę używaną za Pahlawich. To nie przypadek, iż część demonstrantów – zarówno w Iranie, jak i poza jego granicami – wymachuje flagą sprzed 1979 roku jako formą protestu przeciwko obecnej władzy.
Trzy miesiące wcześniej izraelski dziennik „Haaretz” opublikował artykuł „The Israeli Influence Operation in Iran Pushing to Reinstate the Shah Monarchy” (3 października 2025), ujawniający operację wpływu prowadzoną z Izraela. Miała ona na celu wpłynięcie na opinię publiczną w Iranie poprzez promowanie idei przywrócenia monarchii pod wodzą Rezy Pahlawiego, syna ostatniego szacha Iranu, obalonego w 1979 r. podczas islamskiej rewolucji.
Artykuł opisuje operację wpływu prowadzoną w irańskiej przestrzeni informacyjnej, opartą na kampanii cyfrowej w języku perskim. Wykorzystywano fałszywe konta oraz narzędzia AI do tworzenia treści stylizowanych na wypowiedzi zwykłych Irańczyków, które promowały ideę przywrócenia monarchii i postać Rezy Pahlawiego.
Celem tych działań było osłabienie Republiki Islamskiej Iranu i budowanie narracji sugerującej monarchię jako alternatywny model ustrojowy. Według ustaleń kampania była finansowana przez podmiot powiązany z izraelskimi władzami i prowadzona z terytorium Izraela.
Autorzy zwracają uwagę, iż część przekazów miała być synchronizowana z izraelskimi działaniami militarnymi, co miało wzmacniać ich oddziaływanie i sprawiać wrażenie spontanicznych reakcji społecznych w Iranie. Jednocześnie tekst przytacza głosy sceptyków, którzy podkreślają, iż narracja monarchistyczna nie musi odzwierciedlać realnych nastrojów większości Irańczyków, a tego typu operacje informacyjne mogą paradoksalnie wzmacniać propagandę władz w Teheranie, oskarżających Zachód o ingerencję w sprawy wewnętrzne kraju.
Jako dopełnienie artykułu dołączam wymowne nagranie z demonstracji w centrum Londynu, zarejestrowane przez moją koleżankę pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Zestawienie dawnej flagi Iranu z czasów panowania dynastii Pahlawich z flagą Izraela oraz portretem obalonego szacha nie może być dziełem przypadku.
Agnieszka Piwar








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·