Pękł balon nadmuchany przez Prokuraturę Rejonową w Radomsku w sprawie radomszczańskiego radnego, który niewinnym, humorystycznym wpisem poruszył miejscowe organy ścigania i wywołał ogólnonarodową dyskusję na temat wolności słowa.
Piotrkowski Sąd Okręgowy pod przewodnictwem SSO Tomasza Olszewskiego miał dziś, 13 sierpnia 2026 r., do rozstrzygnięcia dwie kwestie: podjąć decyzję dotyczącą wniosku prokuratury o zwrot akt sprawy celem uzupełnienia postępowania oraz – w przypadku nieuwzględnienia tego wniosku i kontynuowania postępowania – zdecydować o otwarciu przewodu sądowego. O szczegółach „GT” pisała w artykułach: „A Shrek gdzie? „Gazeta Trybunalska” dotarła do aktu oskarżenia przeciwko Wojciechowi Ś.” i „A Shrek gdzie? Prokuratura wycofała akt oskarżenia”.
Sędzia Olszewski z III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Piotrkowie wybrał najlepsze z możliwych rozwiązanie, a miał do dyspozycji co najmniej kilka, i nie zgodził się, aby prokuratura dalej przekładała papiery, co prawdopodobnie i tak zakończyłoby się wycofaniem oskarżeń wobec 66-letniego samorządowca. Mówiąc obrazowo – było to zagranie pokerowe, przewodniczący Olszewski powiedział: sprawdzam.
Na sali nie pojawił się twórca koślawego, nielogicznego i mówiąc wprost – głupiego aktu oskarżenia asesor Prokuratury Rejonowej w Radomsku 33-letni Łukasz Animucki. Zamiast niego przed sądem osobiście stawiła się szefowa prokuratury, prok. Dorota Bzowska. Mogła powierzyć wystąpienie asesorowi, wskazać innego prokuratora, naczelnika albo swojego zastępcę. Wzięła jednak na siebie, co należy odnotować in plus, udział w posiedzeniu i wysłuchanie decyzji sądu.
Prokurator rejonowa miała pełną świadomość, iż w najgorszym przypadku oskarżony zostanie uniewinniony, zaś w najlepszym sąd postępowanie umorzy ze względu choćby na brak znamion czynu zabronionego, więc wycofała się rakiem i oskarżenie cofnęła.
Aby dochować zasad praworządności sąd poinformował zebranych, iż przekaże postanowienie pokrzywdzonym, czyli Marcie i Karolowi Nawrockim, i będzie oczekiwał na podjęcie decyzji, czy czują się obrażeni, czy nie. Bo jeżeli tak, proces ruszy, a oni otrzymają status oskarżycieli posiłkowych. jeżeli nie – teczka z aktami trafi do archiwum. Lokatorzy Pałacu Prezydenckiego mają dwa tygodnie na podjęcie decyzji od chwili otrzymania zawiadomienia z sądu o cofnięciu aktu oskarżenia.
W tej chwili trudno ocenić, na co prezydent Nawrocki z żoną się zdecydują, ale gdyby takie pytanie trafiło do bukmacherskiej kolektury, pewnie stosunek „tak” do „nie” wynosiłby 1:100. „Tak” oznaczałoby rezygnację z dalszego udziału w sprawie, „nie” – chęć kontynuowania jej przed sądem. Nikt poważny nie będzie brał udziału w sprawie, w której argumenty oskarżenia już na wstępie wydają się wyjątkowo słabe.
Z układu kalendarza i terminów sądowych wynika, iż zainteresowani mogą nie odpowiedzieć przed 5 września. jeżeli tak się stanie, niżej podpisany zapyta parę prezydencką o decyzję podczas finału kolejnej edycji Narodowego Czytania w Warszawie.
Prokurator Bzowska naraziła się na śmieszność i wbrew pozorom nie tylko opinii publicznej, która na radomszczańskiej prokuraturze nie zostawiła suchej nitki, ale przede wszystkim w środowisku prawniczym. Pokazała, iż z jej urzędu może wyjść najbardziej nonsensowny i infantylny akt oskarżenia, bo sito nadzoru ma zbyt grube oczka i przepuszcza rzeczy, które nigdy nie powinny się przez nie przedostać. Ten nadzór został przeprowadzony dopiero po skierowaniu aktu oskarżenia do sądu, gdy sprawa stała się głośna. Dla przypomnienia: 30 czerwca Animucki sporządza dokument, 7 lipca trafia do sądu, 16 lipca prokuratura składa wniosek o zwrot akt. Pomiędzy 7 a 16 lipca minęło dziewięć dni. Spisane na papierze zarzuty wobec Wojciecha Ś. nie miały prawa opuścić murów prokuratury, gdyby był tam ktoś, kto czytałby to, co piszą stażyści.
Po opuszczeniu sali sądowej obrońca oskarżonego radomszczański adwokat i jednocześnie radny rady miasta Michał Spólnicki powiedział mediom:
Uważam, iż ta sprawa powinna być zakończona wyrokiem. Ona jest istotna również w kontekście wyznaczania zakresu swobody wypowiedzi. Byłaby pewną wskazówką na przyszłość dla prokuratorów. Ale niestety prokurator ma prawo złożyć taki wniosek.
W stu procentach należy się zgodzić z mec. Spólnickim. Uzasadnienie do wyroku (prawdopodobnie uniewinniającego) byłoby bowiem znacznie cenniejsze niż samo umorzenie postępowania. Sąd musiałby zmierzyć się z istotą sprawy i odpowiedzieć na pytanie, gdzie kończy się prawo do ostrej, satyrycznej czy choćby dosadnej wypowiedzi, a zaczyna znieważenie. Taki wyrok mógłby stać się punktem odniesienia nie tylko dla prokuratorów, ale również dla sądów i obywateli korzystających z wolności słowa.
I na koniec jeszcze jedna rzecz: nie tylko autorzy materiałów prasowych zamieszanych w prowincjonalnych mediach, ale także w portalach ogólnopolskich nie zawsze rozumieją, co dokładnie zrobił Wojciech Ś. pisząc np. „Radny opublikował grafikę nawiązującą do filmu „Shrek”, na której Marta Nawrocka została przedstawiona jako królewna Fiona” lub „Nazwał prezydenta RP Shrekiem” – co jest nieprawdą.
Na wszelki wypadek, choć widać to dokładnie na obrazku, warto przypomnieć słowa radnego Wojciecha:
Bodaj w sierpniu ubiegłego roku Facebook zalała fala rysunków pani prezydentowej, przedstawiających ją, a to jako Dziewicę Orleańską – na koniu, w zbroi, w otoczeniu morza bander marynarki wojennej RP, a to jako królową w koronie, z berłem, ociekającą klejnotami. Nie są to moje klimaty, nie jest to moja estetyka. Dałem temu wyraz zamieszczając na moim profilu przerobiony obrazek pani Marty Nawrockiej, nieznanego mi autora. Do konterfektu pierwszej damy dodałem napis : -A Shrek gdzie?
→ M. Baryła
13.08.2026
• collage: barma / Gazeta Trybunalska
• wszystkie materiały „GT” o „sprawie Shreka”: > tutaj

1 tydzień temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·