„A co, jeżeli potrzebni jesteśmy gdzie indziej?”. Fałszywe alarmy to zagrożenie

1 godzina temu
Zdjęcie: „A co, jeśli potrzebni jesteśmy gdzie indziej?”. Fałszywe alarmy to zagrożenie


70 fałszywych alarmów w tym roku zarejestrowało Centralne Biuro Śledcze Policji. W 2025 roku doszło do ponad 260 takich zdarzeń. Jak informują policjanci, zwykle takie zgłoszenia przesyłane są mailowo.

Czy zgłoszenie jest fałszywe czy prawdziwe, to służby reagują natychmiast

Jest to działanie, dążące do pewnego rodzaju destabilizacji – mówi starszy posterunkowy Michał Pietraszko z Zespołu Prasowego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. – jeżeli wpływa takie zgłoszenie, choćby jeżeli ono nie polega na prawdzie, wszelkie względy bezpieczeństwa są zachowane. Funkcjonariusze natychmiastowo reagują na takie zgłoszenie, informują dane budynki, dane jednostki. W międzyczasie prowadzą analitykę odnośnie tych maili, z których one wpłynęły. Czyli prowadzimy nasze czynności operacyjne, o których oczywiście nie możemy mówić, jeżeli chodzi o to, jak wygląda dokładne namierzanie tych osób.

Fałszywe alarmy to ryzyko

– Najgorszą rzeczą w fałszywych alarmach jest to, iż musimy angażować zasoby ratownicze, czyli pojazdy i strażaków w tych miejscach, w których faktycznie nie jesteśmy potrzebni – mówi młodszy brygadier Andrzej Szacoń z Komenda Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. – A być może w tym samym czasie będziemy potrzebni gdzie indziej. Oczywiście mamy kilka jednostek na terenie miasta. Są jednostki z OSP, znajdujący się w KSRG (Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy – red.), które nas wspierają podczas dużych działań. Jednakże zawsze w takiej sytuacji, kiedy angażujemy siły w jednym miejscu i jest to alarm fałszywy, podnosimy ryzyko, iż gdzieś, gdzie będziemy potrzebni realnie – przy wypadku drogowym, gdzie są osoby poszkodowane, przy pożarze mieszkania – nie będziemy natychmiast, a będziemy chwilę później. To jest największe ryzyko i największe zło tych fałszywych alarmów.

Co grozi za fałszywe zgłoszenie?

– Za fałszywe zgłoszenie o zdarzeniu zagrażającym życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w wielkich rozmiarach grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia – mówi młodszy aspirant Beata Kieliszek z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Dodatkowo sąd może zasądzić zwrot kosztów podjętej akcji ratunkowej i ewakuacji.

Fałszywe alarmy w dobrej wierze?

– Bywają też alarmy fałszywe w dobrej wierze, czyli ktoś widzi zadymienie, my jedziemy na miejsce i okazuje się, iż ktoś pod nadzorem wypala pozostałości roślinne u siebie na podwórku i faktycznie to nie jest pożar. Takie zdarzenie jest traktowane jako alarm fałszywy w dobrej wierze, czyli ktoś faktycznie widział, iż coś się dymi i chciał zareagować. Ale też są takie sytuacje, kiedy uznajemy, iż to działanie było intencjonalne. Takie sytuacje są bardzo złe i obciążają nasze służby. Oczywiście zgłaszamy takie sytuacje na policję. Policja często żąda od nas wyliczenia kosztów takich akcji. To bardzo trudno ocenić, bo zależy od czasu, od kilometrów dojazdu, ale można przyjąć, iż taki wyjazd jednego zastępu do fałszywego alarmu to jest od 100 do 150 zł. Może być również więcej, w zależności od tego, jak długo poszukiwanie takiego zdarzenia trwa – tłumaczy młodszy brygadier Szacoń.

Z tym się wiążą ogromne straty finansowe

– Ewakuowane budynku, to nie zawsze są budynki, w których przebywa mało osób, ale są to też budynki użyteczności publicznej, w których np. są prowadzone dane działania, czy to z perspektywy petentów, czy z perspektywy urzędników. jeżeli wszystkie te osoby muszą zaprzestać jakichkolwiek działań, muszą być ewakuowane, z tym się po prostu wiążą ogromne straty finansowe – dopowiada starszy posterunkowy Michał Pietraszko.

Każde zawiadomienie jest traktowane indywidualnie

– Każde zawiadomienie jest odbierane, interpretowane i analizowane indywidualnie. Za każdym razem, jeżeli otrzymujemy zgłoszenie o jakimkolwiek zagrożeniu, podejmujemy interwencję i dopiero w następstwie jest ustalane, czy to było zawiadomienie słuszne czy niesłuszne – dodaje młodszy aspirant Beata Kieliszek.

W zeszłym roku funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali 7 mężczyzn podejrzanych o wywołanie ponad 380 fałszywych alarmów. Dotyczyły one ponad 1500 obiektów, między innymi instytucji państwowych, urzędów i szpitali. W wyniku alarmów ewakuowano niemal 12 tysięcy osób.

InYa / opr. AKos

Fot. Magdalena Michalew

Idź do oryginalnego materiału