Minęło już osiem lat od tamtej październikowej nocy 2018 roku, gdy 28-letnia Paulina zginęła w swoim łódzkim mieszkaniu. Mimo upływu czasu sprawa wciąż nie daje spokoju – ani rodzinie ofiary, ani opinii publicznej. Tym razem za sprawą wyroku, który dla wielu okazał się kolejnym ciosem.
Sąd Apelacyjny w Łodzi podtrzymał karę 25 lat więzienia dla Mamuki K. – obywatela Gruzji, który zamordował kobietę, a jej ciało porzucił w okolicach łódzkich Stawów Jana. To wyrok łagodniejszy niż ten, który zapadł zaledwie kilka lat temu: w 2023 roku ten sam sąd orzekł dożywocie. Dlaczego więc sprawca dostał mniej?
Odpowiedź kryje się w zawiłościach proceduralnych. Sąd Najwyższy, rozpatrując kasację, uchylił tamten surowszy wyrok – wskazując na braki formalne w uzasadnieniu orzeczenia. Sprawa wróciła do ponownego rozpoznania i ostatecznie sędziowie cofnęli się do wcześniejszego rozstrzygnięcia z maja 2022 roku: 25 lat więzienia, z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po odbyciu 20 lat kary. Biorąc pod uwagę, iż Mamuka K. przebywa już za kratami od 8 lat, realnie oznacza to, iż może opuścić więzienie już za 12 lat.
Matka zamordowanej nie ukrywała rozpaczy i gniewu tuż po ogłoszeniu wyroku. Przez osiem lat rodzina musiała wielokrotnie wracać do najtragiczniejszych chwil swojego życia – uczestniczyć w kolejnych rozprawach, słuchać kolejnych uzasadnień, czekać na kolejne decyzje. A teraz, jak sama powiedziała, czuje, iż system prawny stoi po stronie sprawcy, nie ofiary.
Prokuratura zapowiedziała, iż nie składa broni. Prokurator prowadzący sprawę przyznał wprost, iż wyrok uważa za niesprawiedliwy – zarówno jako funkcjonariusz państwa, jak i jako człowiek. Zapowiedział złożenie wniosku o sporządzenie pisemnego uzasadnienia i podjęcie działań zmierzających do zaskarżenia orzeczenia w trybie nadzwyczajnym. Zaznaczył jednak, iż przepisy wiążą mu ręce – sama rażąca łagodność wyroku nie jest wystarczającą podstawą do skutecznego zarzutu kasacyjnego.
I tu właśnie tkwi sedno problemu, o którym głośno mówią zarówno rodziny ofiar przestępstw, jak i prawnicy zajmujący się prawami człowieka: polskie prawo bywa bezlitosne dla pokrzywdzonych w swoim formalizmie. Procedury, terminy, wymogi dotyczące uzasadnień – to wszystko narzędzia niezbędne w demokratycznym państwie prawa, ale potrafi też obrócić się przeciwko tym, których system miał chronić.
Sprawa Pauliny D. to nie tylko historia jednej tragedii. To lustro, w którym odbija się szerszy problem: jak pogodzić zasady rzetelnego procesu z poczuciem sprawiedliwości, którego szuka rodzina każdej ofiary? Na to pytanie polskie sądownictwo przez cały czas nie ma przekonującej odpowiedzi.





English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·