Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał we wtorek wyrok w sprawie Leszka B., oskarżonego o zabójstwo swojej żony. Mężczyzna został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny, a obrona już zapowiedziała apelację.
Proces zakończył się wyjątkowo szybko. Wyrok zapadł już podczas drugiej rozprawy. Sąd uznał Leszka B. za winnego zabójstwa żony i wymierzył mu karę 25 lat pozbawienia wolności. Obrona nie kwestionuje samej winy oskarżonego. Adwokat Radosław Szczepaniak uważa jednak, iż wymierzona kara jest zdecydowanie zbyt surowa i nie uwzględnia w wystarczającym stopniu okoliczności łagodzących.
24 ciosy nożem. Tragiczny finał konfliktu małżeńskiego
Leszek B. został skazany za zabójstwo swojej żony, której miał zadać 24 ciosy nożem. Obrażenia były zadawane zarówno z przodu, jak i z tyłu ciała. Według ustaleń przedstawianych w toku procesu nie był to pojedynczy cios, ale wielokrotne ugodzenie pokrzywdzonej.
Do tragedii doszło po okresie narastającego konfliktu pomiędzy małżonkami. W tle sporu pojawiały się m.in. kwestie majątkowe, samochód oraz plany dotyczące przyszłości małżeństwa. Z materiału przedstawionego podczas pierwszej rozprawy wynikało, iż żona Leszka B. miała planować rozwód i rozważać przekazanie majątku swojej córce.
Leszek B. podczas procesu utrzymywał natomiast, iż nie pamięta samego zdarzenia. Jak relacjonował w sądzie, miał znajdować się w stanie swoistego „omamu”, a pamięć odzyskać dopiero w więzieniu. O śmierci żony miał dowiedzieć się od lekarza.
Ja nie pamiętam. W ogóle chodziłem w takim omamie. Nie pamiętam zdarzenia. Ja dopiero odzyskałem przytomność tutaj, w więzieniu.
Mężczyzna nie ukrywał, iż trudno było mu uwierzyć w to, co usłyszał. Jak zeznał, po informacji o śmierci żony miał pytać, jak mogło dojść do takiego zdarzenia.
Podobno Pan ją zabił. Więc ja mówię, jak to możliwe, iż ja ją zabiłem. Ja jej serce bym oddał. W życiu bym krzywdy nie zrobił.
30 lat razem i konflikt, który zakończył się tragedią
Leszek B. i jego żona byli ze sobą przez około 30 lat, choć formalnie małżeństwem zostali dopiero dwa lata przed tragedią. Mężczyzna był wcześniej taksówkarzem i bokserem, natomiast jego żona pracowała jako nauczycielka w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 2 w Gnieźnie. Podczas rozprawy mówił również o swoim przywiązaniu do żony i wcześniejszym życiu rodzinnym. Tym bardziej dramatycznie brzmi fakt, iż wieloletnia relacja zakończyła się śmiercią kobiety, której – według ustaleń przedstawianych w procesie – zadano aż 24 ciosy nożem.
Obrona od początku wskazywała na stan psychiczny oskarżonego
Już podczas pierwszej rozprawy obrońca Leszka B., adwokat Radosław Szczepaniak, zwracał uwagę na znaczenie stanu psychicznego swojego klienta. Wskazywał, iż oskarżony nie pamięta zdarzenia, a najważniejsze dla sprawy jest ustalenie, w jakiej kondycji psychicznej znajdował się w chwili popełnienia czynu.
Obrona podnosiła również kwestię poczytalności oraz ewentualnego wpływu zaburzeń psychicznych na zachowanie Leszka B. To właśnie te okoliczności stały się później jednym z argumentów przeciwko wymierzeniu mu tak surowej kary.
Obrona: kara nie uwzględnia wszystkich okoliczności
Adwokat reprezentujący Leszka B. wskazuje na szereg czynników, które – jego zdaniem – powinny mieć wpływ na wymiar kary. Wśród nich wymienia przede wszystkim podeszły wiek oskarżonego, jego wcześniejszą niekaralność oraz wieloletnie leczenie neurologiczne. Obrona wskazuje również na występujące u mężczyzny zaburzenia pamięci i zaburzenia osobowości.
Istotnym elementem argumentacji obrońcy jest także kwestia ograniczonej zdolności oskarżonego do rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania własnym postępowaniem. Jak podkreśla adwokat Radosław Szczepaniak, przed tragicznym zdarzeniem oskarżony znajdował się również w szczególnie trudnej sytuacji osobistej.
Wymierzona oskarżonemu kara nie uwzględnia wszystkich okoliczności łagodzących: podeszły wiek, niekaralność, wieloletnie leczenie neurologiczne, zaburzenia pamięci, zaburzenia osobowości, ograniczenie zdolności rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania postępowaniem, szczególnie trudna sytuacja osobista poprzedzająca zdarzenie – przekazał po ogłoszeniu wyroku adwokat Radosław Szczepaniak.
„Sprawiedliwość nie polega tylko na surowości”
Obrońca zapowiedział złożenie apelacji. W jego ocenie kara 25 lat więzienia nie jest adekwatna do wszystkich okoliczności sprawy.
Sprawiedliwość nie polega tylko na surowości. Sprawiedliwość wymaga także zrozumienia człowieka: jego ograniczeń, wieku, choroby i sytuacji, w jakiej znalazł się przed czynem – argumentuje adwokat.
Radosław Szczepaniak podkreśla, iż przy wymierzaniu kary sąd powinien brać pod uwagę nie tylko samo przestępstwo, ale również szerszy kontekst życia oskarżonego.
W chwili wydawania wyroku Sąd powinien spojrzeć na oskarżonego nie tylko przez pryzmat jednego tragicznego dnia, ale przez pryzmat całego jego życia.
Będzie apelacja
Obrona nie zamierza pozostawić wyroku bez zaskarżenia. Adwokat zapowiada apelację, wskazując, iż w jego ocenie jest ona zarówno konieczna, jak i uzasadniona.
Nikt nie zdaje sobie sprawy w jakiej kondycji psychicznej znajdował się oskarżony w dacie zdarzenia. Apelacja jest w tej sytuacji konieczna i uzasadniona – przekazał obrońca.
Oznacza to, iż sprawa nie kończy się wraz z wtorkowym wyrokiem. Po wniesieniu apelacji będzie ją rozpoznawał sąd drugiej instancji.
Wyrok nie jest prawomocny
Leszek B. został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo żony, jednak wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu jest nieprawomocny. Ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie może więc jeszcze ulec zmianie w postępowaniu odwoławczym. Sprawa będzie miała dalszy ciąg przed sądem apelacyjnym.

1 dzień temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·