
Chochołów znów cofnął się w czasie. Strzały z rekonstrukcyjnych strzelb, huk komend i góralskie portki w śniegu przed kościołem. Mija dokładnie 180 lat od Powstania Chochołowskiego – jednego z nielicznych chłopskich zrywów niepodległościowych w Galicji. 21 lutego 1846 roku górale spod Tatr ruszyli na austriackie posterunki, nie wiedząc, iż ogólnonarodowa insurekcja została w ostatniej chwili odwołana.
Ruszyli bez wsparcia. Uzbrojeni w piki i myśliwskie strzelby
Zryw, nazywany przez górali „Poruseństwem Chochołowskim”, był częścią planowanego powstania organizowanego przez Towarzystwo Demokratyczne Polskie. Informacja o odwołaniu ogólnopolskiej insurekcji nie dotarła jednak na Podhale. W Chochołowie decyzja już zapadła.
W nocy z 21 na 22 lutego 1846 roku kilkunastoosobowa grupa górali, uzbrojona w strażackie piki, sprzęt gospodarski i myśliwskie strzelby, uderzyła na posterunki straży granicznej i skarbowej. W Suchej Górze powstańcy rozbroili komorę celną, zdobyli broń i pieniądze, a cesarskie orły zostały zniszczone.
Nazajutrz podczas kazania ks. Józef Leopold Kmietowicz wezwał wiernych do walki. Do zrywu dołączyło około 500 chłopów z Chochołowa, Witowa, Dzianisza, Cichego i okolic. Wystąpienie współorganizowali nauczyciel i organista Jan Kanty Andrusikiewicz oraz lokalni duchowni. Na Podhalu przebywał wówczas również poeta Seweryn Goszczyński, związany z ruchem niepodległościowym.
Pierwsze zwycięstwo, szybka klęska
Nocą z 22 na 23 lutego na powstańców ruszył oddział straży granicznej pod dowództwem Romualda Fiutowskiego, wsparty przez około 150 chłopów z Czarnego Dunajca, wprowadzonych w błąd przez zaborcę. Pierwsze starcie zakończyło się zwycięstwem górali, jednak ich przywódcy zostali ranni.
23 lutego do Chochołowa dotarły kolejne siły austriackie. Tym razem powstańcy nie mieli szans. Wieś została spacyfikowana, a blisko 150 uczestników zrywu aresztowano. Część z nich przetrzymywano w Nowym Targu i Nowym Sączu, następnie we Lwowie.
Ks. Kmietowicz został skazany na karę śmierci, zamienioną później na 20 lat więzienia. Andrusikiewicz usłyszał wyrok 20 lat pozbawienia wolności. Większość powstańców objęła amnestia w 1848 roku, w czasie Wiosny Ludów.
Pamięć wciąż żywa pod Tatrami
Choć Powstanie Chochołowskie bywa traktowane jako epizod powstania krakowskiego, na Podhalu pamięć o nim jest wciąż silna. Według przekazów po jego upadku mieszkańcy ustawili na skraju wsi figurę św. Jana Nepomucena – „na złość” – tyłem do Czarnego Dunajca.
W sobotę przed kościołem w Chochołowie odbyła się rekonstrukcja wydarzeń sprzed 180 lat. W role powstańców wcielili się mieszkańcy miejscowości, a armię zaborczą odegrała grupa rekonstrukcyjna z Nysy. Pod pomnikiem Powstańców Chochołowskich złożono kwiaty i zapalono znicze.
W zabytkowej chałupie Bafii z końca XVIII wieku, gdzie w 1846 roku odbyła się narada przed wybuchem powstania, działa dziś Muzeum Powstania Chochołowskiego. To właśnie tam historia „Poruseństwa” opowiadana jest kolejnym pokoleniom – jako dowód, iż także górale spod Tatr zapisali swoją kartę w walce o niepodległość.

1 godzina temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·