Jak informuje Biełsat:
15. rocznica zamachu w mińskim metrze. Sprawa wciąż owiana jest tajemnicą
Poniedziałek, 17.56. Pociąg zatrzymał się na stacji metra Kastrycznickaja, drzwi się otworzyły i na platformie doszło do potężnego wybuchu. Zginęło 15 osób, a 387 zostało rannych. Dwie godziny po wybuchu Łukaszenka wraz z sześcioletnim wówczas synem Kolą udał się na miejsce tragedii, żeby złożyć kwiaty. Oficjalnie śledztwo zostało zamknięte, a sprawców ukarano śmiercią.
Sprawa zamachu z 11 kwietnia 2011 roku wciąż owiana jest tajemnicą, a wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Dziennikarze, którzy pracowali na miejscu tragedii, a potem w sądzie podczas rozprawy, przez cały czas nie wierzą w państwową wersję wydarzeń. Radio Swaboda porozmawiało ze świadkami tamtych wydarzeń.
Wolha, która pracowała wówczas w państwowych mediach, była jedną stację dalej i natychmiast udała się na miejsce. Według kobiety, gdyby niezależne media nie zaczęły publikować informacji o ofiarach, państwowe media próbowałyby ukryć fakty.
Wolha była obecna też w sądzie, gdzie przedstawiono oficjalną wersję wydarzeń. Reżim Łukaszenki skazał wówczas na śmierć dwie osoby – Dzmitryja Kanawaława oraz Władysława Kawalowa. Mężczyźni zostali uznani za winnych zorganizowania zamachu. Dziennikarka podkreśla, iż nie wierzy w tę wersję. Kanawałau i Kawalou zostali rozstrzelani niecały rok po tragedii – 16 marca 2012 roku.
Ilja Malinouski pracował w Euroradiu w kwietniu 2011 roku. Wieczorem w dniu zamachu przebywał w biurze, które znajdowało się 10 minut spacerem do stacji metra Kastrycznickaja. Ilja natychmiast udał się na miejsce tragedii. Jak wspomina, na miejscu panował szok, medycy wynosili ciała. Mężczyzna od razu nie uwierzył w wersję o zamachu, którą przedstawiły władze. Jednym z powodów była atmosfera, jaka panowała na Białorusi wiosną 2011 roku, gdyż jeszcze całkiem niedawno do rozpędzenia protestów po wyborach w 2010 roku. W kraju toczyły się procesy polityczne przeciwko uczestnikom wyborów.
Alena (imię zostało zmienione w celach bezpieczeństwa) pracowała wtedy w niepaństwowym medium i jako pierwsza nagrała materiał z metra, który ukazał się na YouTube. Po kilku dniach kierownictwo medium postanowiło usunąć materiał. Do redakcji przyszło KGB i przeprowadzić przeszukania. Według dziennikarki funkcjonariusze chcieli zabrać wszystkie materiały nagrane po wybuchu w metrze.
Władze białoruskie wyraźnie nie odniosły z ataku korzyści ani w polityce wewnętrznej, ani zagranicznej. Nie próbowano też wykorzystać tematu ataku do stworzenia propagandowego przekazu o konieczności zjednoczenia wokół głowy państwa w obliczu zagrożenia terroryzmem. Wręcz przeciwnie, władze i media państwowe chciały jak najszybciej zapomnieć o tragedii w metrze
źródło: Radio Swaboda, Centrum Europy, Biełsat, kp_ru, kp_by
#rocznica #zamachu #mińskim #metrze #Sprawa #wciąż #owiana #jest #tajemnicąPonie..
Żródło materiału: BIEŁSAT




![„Bezpieczna trzydziestka piątka”. Policjanci podsumowują pierwszy tydzień akcji [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/04/Bezpieczna-35-akcja-policji-2026.04.11-6.jpg)









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·