Mieszkanka jednego z bloków na warszawskiej Woli odebrała telefon od nieznanej osoby, która poinformowała ją, iż przed budynkiem podłożono ładunek wybuchowy. Kobieta natychmiast zawiadomiła policję. Kilka dni później funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV wiedzieli już, kto stoi za tym telefonem – 14-letnia mieszkanka województwa wielkopolskiego.
Radiowóz stojący z innymi służbami na drodze. | Fot. FotoDax / Shutterstock.Sprawdzenie na miejscu, ustalenia w tle
Na miejsce natychmiast skierowano patrole, które zabezpieczyły teren i przeprowadziły czynności sprawdzające. Do działań włączyli się też policjanci ze specjalistycznym przygotowaniem do weryfikacji zgłoszeń o ładunkach wybuchowych. Sprawdzenie nie potwierdziło żadnego realnego zagrożenia dla mieszkańców ani osób postronnych.
Równolegle z działaniami na miejscu ruszyła praca policjantów pionu kryminalnego, którzy zaczęli ustalać autora telefonu. Wytypowanie nastolatki zajęło im kilka czasu.
Anonimowość tylko pozorna
Sprawa pokazuje coś, co policja podkreśla przy każdym podobnym zdarzeniu: telefon czy SMS z groźbą nie jest anonimowy tak, jak może się wydawać w chwili, gdy ktoś go wysyła. W grudniu 2025 roku Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości namierzyło osobę podejrzewaną o masową wysyłkę fałszywych alarmów w zaledwie 5 godzin od rozpoczęcia czynności. Miesiąc wcześniej ta sama jednostka zatrzymała 7 mężczyzn odpowiedzialnych za ponad 380 fałszywych zgłoszeń, które wywołały ewakuację około 12 tysięcy osób w całej Polsce.
Co grozi za taki „żart”
Wywołanie fałszywego alarmu to przestępstwo z art. 224a Kodeksu karnego, zagrożone karą więzienia od 6 miesięcy do 8 lat. W przypadku osób niepełnoletnich o zastosowanych środkach – od upomnienia po skierowanie do ośrodka wychowawczego – decyduje sąd rodzinny na podstawie ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, nie sąd karny dla dorosłych.
Konsekwencje finansowe potrafią być równie dotkliwe co prawne. Sprawca fałszywego alarmu – a w przypadku nieletniego jego rodzice lub opiekunowie – może zostać sądownie zobowiązany do pokrycia kosztów całej akcji: dojazdu i pracy patroli, zaangażowania specjalistów od ładunków wybuchowych, czasem też psów czy pirotechników, jeżeli sytuacja tego wymagała.
Wakacje to dobry czas na rozmowę z dzieckiem
Rozmowa z dzieckiem lub nastolatkiem o odpowiedzialności za tego typu „żarty” ma sens właśnie teraz, na początku wakacji, kiedy młodzi ludzie mają więcej wolnego czasu i częściej działają pod wpływem impulsu lub w grupie znajomych. Warto tłumaczyć wprost, iż fałszywy alarm nie kończy się na strachu sąsiadów – angażuje realne służby, generuje realne koszty i, co najważniejsze, może odciągnąć policję czy straż pożarną od miejsca, gdzie ktoś w tym samym momencie potrzebuje pomocy naprawdę.
Rodzic, który dowiaduje się, iż jego dziecko rozważa taki „żart” wśród znajomych, ma jeszcze czas na reakcję, zanim telefon zostanie wykonany – rozmowa o tym, iż każde takie zgłoszenie da się namierzyć w ciągu kilku godzin lub dni, zwykle działa otrzeźwiająco skuteczniej niż samo tłumaczenie zakazu.

1 godzina temu








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·