Wypadek 17-letniego Dominika w Woli Bierwieckiej. Zarzuty dla kierownika pociągu

1 godzina temu

Radomska prokuratura poinformowała, iż kierownik pociągu Kolei Mazowieckich, który wciągnął 17-letniego Dominika, usłyszał zarzut spowodowania wypadku w ruchu lądowym. Doszło do niego w walentynki. 17-letnik Dominik stracił obie nogi oraz część dłoni. Mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.

Kontrola w Kolejach Mazowieckich. Liczne nieprawidłowości

Sprawą tragicznego wypadku w Woli Bierwieckiej zajął Urząd Transportu Kolejowego. Jak dowiedziała się reporterka Iwona Rodziewicz, kontrolerzy wykazali w pracy kierownika i maszynisty liczne nieprawidłowości.

O szczegółach mówił nam rzecznik Urzędu Transportu Kolejowego Tomasza Frankowskiego.

Chodzi m.in. o brak adekwatnej obserwacji wymiany podróżnych przez kierownika pociągu, brak adekwatnej obserwacji peronu dzięki kamer zewnętrznych przez maszynistę, rozmów z wykorzystaniem urządzeń radiołączności pociągowej niezgodnych z obowiązującymi przepisami, ale także o brak adekwatnego prowadzenia dokumentacji pociągowej – wyjaśnił Frankowski.

Koleje Mazowieckie miały zastrzeżenia do wyników kontroli, ale prezes Urzędu Transportu Kolejowego większości z nich nie uwzględnił. Postępowanie administracyjne trwa. Ciężko ranny 17-latek w szpitalu spędził dwa miesiące. Dominik stracił obie nogi i część dłoni. Teraz czeka go długa rehabilitacja.

Wypadek 17-latka w Bierwieckiej Woli

Do dramatycznego wypadku na peronie w Bierwieckiej Woli pod Radomiem doszło 14 lutego. 17-letni Dominik jechał z mamą pociągiem relacji Radom – Warszawa.

Około godz. 11:40, gdy pociąg zatrzymał się w Bierwieckiej Woli, Dominik na chwilę wyszedł na peron, by pomóc osobie poruszającej na wózku inwalidzkim. Gdy wsiadał z powrotem do wagonu, drzwi zamknęły się i przytrzasnęły mu rękę. Chłopiec dostał się pomiędzy krawędź a pudło pociągu, a następnie pod pojazd – relacjonowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź. Zauważywszy, co się stało, jeden z pasażerów pociągu pociągnął za hamulec bezpieczeństwa. Pociąg zatrzymał się dopiero po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Chłopiec z poważnymi obrażeniami ciała został przewieziony do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, a po kilku dniach do warszawskiego szpitala o wyższych referencjach. W sprawie prowadzone jest śledztwo. Śledczy ustalają, ile czasu upłynęło od zatrzymania się pociągu do sygnału odjazdu, czy nastolatek zaczął wsiadać przed czy po sygnale ostrzegawczym, czy kierownik pociągu sprawdził peron przed podaniem sygnału do odjazdu.

Idź do oryginalnego materiału