“Otwierając bagażnik, mówię, iż dopiero przeczytałam, iż dziś przejść nie było, więc dziwię się kontroli. Funkcjonariusze wybuchają śmiechem. Na poprzednim punkcie kontrolnym zapytałam wprost, czy były jakieś przejścia i dowiaduję się, iż było duże. Jak to ma się do codziennych komunikatów Straży Granicznej, iż nie odnotowano prób nielegalnego przedostania się z Białorusi do Polski?” To fragment artykułu Reginy Skibińskiej dla OKO.press – analizującego aktualną sytuację na pograniczu polsko-białoruskim – serdecznie Was zachęcamy do lektury całego tekstu. Link do artykułu znajduje się w komentarzu pod postem.
Od 2 lat nie wiemy, co dzieje się przy samym płocie. Władza nie pozwala tam wejść nikomu, choćby mediom (chyba, iż umówią się na specjalną wycieczkę z SG). A to właśnie tam, gdzie aktualnie rząd wprowadził „strefę zakazu przebywania”, byliśmy świadkami i świadkiniami największych okrucieństw, cierpienia i łamania prawa przez polskie służby.
Rząd chwali się, iż granica polsko-białoruska jest szczelna, tymczasem my, będąc na miejscu, widzimy ślady obecności ludzi w lesie, słyszymy strzały dobiegające z granicy, obserwujemy żołnierzy przeczesujących las i nowe checkpointy – potrafimy już odróżnić standardowe patrole służb od tych mających na celu wyłapanie ludzi.
Kilka kilometrów dalej na północ, na wysokości granicy litewskiej, Straż Graniczna niemal codziennie raportuje o kilku lub kilkunastu zatrzymanych osobach.
Czy to zdaniem rządu oznacza, iż przejść nie ma, a kryzys humanitarny został zażegnany? Nie zgadzamy się na takie manipulowanie społeczeństwem.
Zachęcamy Was do lektury artykułu Reginy Skibińskiej, w którym informacje o tym, jak wygląda codzienność na pograniczu nie są przesiane przez sitko służb i polityków .
Żródło materiału: Stowarzyszenie EGALA









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·