Co dla nas Polaków znaczy Norymberga? Dla większości kojarzy się z miastem w którym po zakończeniu 2-giej wojny światowej odbył się proces niemieckich głównych zbrodniarzy odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko ludzkości i wymordowanie milionów. Główni zbrodniarze zostali osadzeni w areszcie w Norymberdze, osądzeni, a następnie skazani. Główni zbrodniarze niemieccy zgodnie z wyrokiem międzynarodowego trybunału zostali powieszeni, niektórzy otrzymali wysokie wyroki pozbawienia wolności.
W głównym procesie norymberskim skazano na śmierć dwunastu niemieckich zbrodniarzy. Dziesięciu z nich powieszono, 16 października 1946 roku. Hermann Göring popełnił samobójstwo w więzieniu, a Martin Bormann został skazany zaocznie.
Na karę śmierci skazano (wyrok wykonano): Joachima von Ribbentropa, Wilhelma Keitla, Ernsta Kaltenbrunnera, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Wilhelma Fricka, Juliusa Streichera, Fritza Sauckela, Alfreda Jodla, Arthura Seyss-Inquarta.
To tyle w skrócie, i aż tyle. Spróbujcie porozmawiać ze swoimi kanadyjskimi sąsiadami, współpracownikami, kolegami i zapytajcie o proces norymberski. Mój sąsiad prawnik, wie niewiele. Tyle co ze strony prawniczej, iż był to precedens, iż alianci (US, Anglia, Francja i Rosja Sowiecka) utworzyli Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze w roku 1945-1946. Ale to jest kanadyjski prawnik. Większość moich sąsiadów wie kilka o procesie norymberskim, albo prawie nic. A nasi polscy sąsiedzi? Sprawdźcie.
A był to pierwszy w historii międzynarodowy trybunał powołany do pociągnięcia jednostek do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne. Łącznie w procesach norymberskich było oskarżonych 185 osób, w tym 22 głównych nazistowskich zbrodniarzy wojennych. 177 zbrodniarzy niemieckich było oskarżonych w kolejnych 12 procesach. Ale niestety, większość tych, którzy gnębili i mordowali Polaków uniknęła jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Proces norymberski ujawnił światu prawdziwą skalę niemieckich okrucieństw i pociągnął do odpowiedzialności za te zbrodnie niektórych z najbardziej znanych nazistów. Jako precedens stał się fundamentem innych procesów do rozliczania jednostek za zbrodnie wojenne. Głównym oskarżycielem procesu podstawowego w Norymberdze był Robert Houghwout Jackson i to on właśnie jest jednym z głównych bohaterów filmu, który wszyscy powinniśmy zobaczyć. Właśnie wszedł na ekrany w Toronto. Frekwencji dużej nie ma, to i pewnie gwałtownie go zdejmą. A warto zobaczyć, bo film pokazuje inną, niż my znamy, perspektywę. Jest to perspektywa amerykańska. To właśnie sędzie Jackson był głównym oskarżycielem, choć wspomaganym przez Anglików, Francuzów i Rosjan. Film odsłania kulisy jak w ogóle doszło do pierwszego międzynarodowego trybunału wojennego oskarżającego i skazującego zbrodniarzy państwa, które upadło. A więc mamy perspektywę idei procesu i jego materializacji, z elektryzującą rolą Michaela Shannona. Ten aktor ma 191 cm wzrostu, co moim zdaniem tylko dodawało mocy w scenach, gdzie rozmówcą był ktoś mniejszej postury, jak na przykład z papieżem Piusem XII, który nie poparł bezpośrednio międzynarodowego trybunału nazistowskich zbrodniarzy. Główną postacią filmu jest natomiast młody amerykański psychiatra Douglas Kelley, który jest sprowadzony na proces z amerykańskiej placówki w Niemczech, w celu uzyskania pomocy poprzez zdiagnozowanie profilii psychologicznych oskarżonych w sformułowaniu aktów oskarżenia. Rolę tę znakomicie odegrał Ramy Malek. Ten sam, który zagrał rolę Freddiego Mercury w filmie Bohemian Rhapsody. Scenariusz zabiera nas w niezwykle wciągającą podróż psychologiczną. Film koncentruje się na jednej głównej postaci Hermanie Göringu. Dla przypomnienia Göring był jednym z twórców i główną postacią hitlerowskiej III Rzeszy. Był asem lotnictwa (myśliwce), premierem Prus (największy kraj związkowy III Rzeszy). Był kluczową postacią zbudowania potęgi Niemiec i Adolfa Hitlera. Został skazany przez trybunał norymberski na karę śmierci, ale w przeddzień wykonania wyroku popełnił samobójstwo (15 października, 1946) , zażywając cyjanek.
W tę rolę wcielił się (ale to zupełnie) Russell Crowe. Ten znakomity aktor, znany między innym z filmów takich jak Gladiator, czy Beautiful Mind, laureat nagrody oscar, moim zdaniem przeszedł sam siebie wcielając się w zbrodniarza niemieckiego bardzo przekonywująco. Do tego stopnia, iż trudno będzie (a ma dopiero 62 lata) mu tę rolę z siebie zmyć. Film Nuremberg warto zobaczyć chociażby dla samej gry znakomitych aktorów.
W celu osądzenia głównych zbrodniarzy wojennych III Rzeszy, oskarżono ich o zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko pokojowi i ludzkości. Proces, który rozpoczął się 20 listopada 1945 r. i zakończył 1 października 1946 r., skazał 12 osób na karę śmierci, 3 na dożywocie, 4 na długoletnie więzienie, a 3 uniewinniono. Wyrok przez powieszenie (10 oskarżonych) wykonano 16 października, 1946.
Wielu zbrodniarzy wojennych uniknęło sprawiedliwości – niektórym udało się uciec. Skoro uciekali, to wiedzieli, iż za popełnione zło czeka ich kara. Taki na przykład Josef Mengele, ‘lekarz’ z niemieckiego obozu w Auschwitz, przeprowadzający nieludzkie eksperymenty medyczne na więźniach, zbiegł. Nazywany Aniołem Śmierci zmarł w roku 1979 dożywając 67 lat, w Brazylii. Znęcał się nad tyloma więźniami, a potem sobie spokojnie zmarł w Brazylii w roku 1979. A przecież… Wielu z nas znało Polaków, którzy zostali zamknięci w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz i w wielu innych obozach. Niechętnie pokazywali swoje wytatuowane numery na rękach. Podczas studiów w Krakowie mieszkałam u pani, która była ofiarą medycznych eksperymentów Josefa Mengele. Ten film Nuremberg ani o nich, ani o Polakach w niemieckich obozach koncentracyjnych nie opowiada. Dlatego musimy to zrobić sami. Tylko jak, skoro nie mamy narzędzi? A opowiadanie tylko sobie o tych wojennych okrucieństwach nie przekonuje nikogo, iż byliśmy ofiarami.
A w Toronto, istne konfrontacje filmowe. Festiwal polskich filmów trwa. Nowe, fantastyczne filmy, znakomicie zorganizowane przedsięwzięcie. Dofinansowane i przez senat polski, i przez ontaryjską fundację trillium, i przez prywatne biznesy i sponsorów. Na projekcji tych filmów na których byłam, sala kinowa była wypełniona do ostatniego miejsca. Brawo dla organizatorów! Jak to dobrze, iż mieszkamy w Toronto, gdzie nasz polonijny kalendarz jest wypełniony po brzegi wydarzeniami kulturalnymi. Za dużo? Trzeba wybierać. To dobrze. Lepiej wybierać, bo nie można być wszędzie, niż żyć w mieście, w którym dzieje się mało – także w Polsce. W tym sensie jesteśmy bardzo aktywnym średniej wielkości polskim miastem.
Alicja Farmus,
Toronto, 24 listopad, 2025














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·